piątek, 11 września 2015

Final Countdown - 7 dni - 38 tydzień ciąży

Dzisiaj rozpoczęliśmy 39 tydzień ciąży. Podjadając ananasa postanowiłam podsumować ostatnie 7 dni, któe mamy za sobą.
Chyba nie muszę zbytnio podkreślać, że im bliżej terminu, tym więcej i częściej myślę o porodzie (dziś mi się nawet coś śniło, ach te wizualizacje!) i tym bardziej jestem podekscytowana. Mam za sobą dzień, kiedy zrezygnowana rozmawiałam z Olivierem i prosiłam by dał jakikolwiek znak, że zamierza opuścić mój brzuszek. Hormony wariują. Były dni kiedy uśmiechałam się od ucha do ucha, wszystko było w porządku i rozpierała mnie energia, a dla odmiany nastał też wczoraj dzień który chciałam tylko przeleżeć cały pod kołdrą i nie musieć wychodzić z łóżka.
Nie wstydzę się przyznać do tego, że nie zawsze jest kolorowo. Ba, nie zamierzam ukrywać, że nadszedł moment, kiedy otwierając szafę z ubraniami miałam ochotę w rozpaczy wszystkie legginsy i t shirty wyrzucić do kosza byleby tylko jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiło się w niej coś nowego, co pasowałoby na mój mało fit tyłek. Rozsądek podpowiadał: "wrzuć na luz", "nie denerwuj się". Jednak kiedy nadchodzą chłodniejsze dni, a ja nie mogę ubrać połowy moich bluzek, marzę tylko o tym by odświeżyć garderobę. Tak wiem, to takie typowe i  nie ma to w zaistniałej sytuacji żadnego sensu. Za tydzień, dwa, może kilka dni, brzuszek przecież zniknie...Wzięłam więc dwa głębokie wdechy i znów wybrałam  legginsy i wygodny t shirt i starałam się by zły humor zniknął.
Zdecydowałam więc wyciszyć się dzięki kolorowankom. Udało mi się zamówić nowe kredki a przy okazji dokończyłam starymi obrazek, który rozpoczęłam kilka dni temu. Oto efekty

Poza tym zaczęłam trening przekonywania się do kawy zbożowej. Jestem ciekawa, która z Was lubi Inkę. Pamiętam, że jak byłam młodsza, nie pałałam do niej wielką miłością. Tym razem chyba starcie zakończyłyśmy sukcesem i po porodzie koleżanka zagości w naszym domu na stałe. Zwłaszcza jeśli uda mi się karmić Oliviera piersią.
Nie ukrywam, cały okres ciąży piłam jedną, dwie kawy dziennie. Tylko że moje kawy de facto kawami nazwać nie można. Jak to kiedyś ktoś ujął, widząc ile mleka dolewam do kubka: "it's milky coffee" Mleczna kawa składająca się u mnie z pół kubka mleka i małej łyżeczki kawy rozpuszczalnej, pewnie nawet koło słynnego napoju nie stała, ale daje mi poczucie, że mimo 9 miesięcy nic się w moim życiu nie zmienia i po południu mogę wyłożyć nogi na kanapie i delektować się dobrym smakiem.
A Wy? Lubicie kawę? Zrezygnowałyście z niej w ciąży?



Starałam się by cały 38tydzień był bardziej aktywny. Dużo spacerowałam, udało mi się nawet wykonać ćwiczenia ze Skalpela Ewy (partię tylko na nogi i ręce) i zaczęłam gdzieś podświadomie misję :przyspieszamy poród. Niestety, poza kilkoma skurczami, nastąpiła wielka denerwująca mnie cisza. Olivierowi ewidentnie nie spieszy się na świat a nawet postanowił mnie troszkę postraszyć i wyciszyć się w brzuszku. Od wczoraj ruchów było mniej. Ze względu na ułożenie łożyska i tak odczuwam jego turlanie i kopniaki dużo delikatniej niż inne dziewczyny. Jestem jakby"wytłumiona od środka" przez co nigdy nie bolały mnie jego ruchy czy rozpychanie i i mogłam spokojnie spać w nocy. Podświadomie zwracam jednak bardziej uwagę na momenty ciszy i taki właśnie nastał wczoraj i dzisiaj rano. Nie pomogło śniadanie, zimna woda, leżenie na boku, maluszek chyba postanowił uciąć sobie drzemkę, a ja zdecydowałam by wybrać się na ktg. Zazwyczaj ściśnięty pasami zaczynał wariować, dzisiaj niestety tak nie było. Położne w szpitalu były dla mnie przemiłe, w żaden sposób nie dały mi odczuć, że panikuję. Cierpliwie czekały i mimo iż były bardzo zajęte (dopiero ok 16 dowiedziałam się, że przyjęli dzisiaj 8 porodów!), zaopiekowały się mną. Odczyt okazał się prawidłowy, usg także nie wykazało żadnych błędów, a mi przy okazji udało się kolejny raz zobaczyć naszego maluszka. Dało mi to wiele radości i poczucie bezpieczeństwa, świadomość że wszystko jest w normie. Jutro mamy się jednak zjawić po raz kolejny na kontrolnym ktg dla pewności, ponieważ podkreśliłam położnej, że ruchy był słabe i było ich mniej niż zazwyczaj. W moim przypadku takie ułożenie łożyska okazuje się czymś dobrym tylko pod względem nie odczuwania bólu, ale czasem daje więcej powodów do zmartwień...

Kończę ananasa i zaraz wybieram się "popływać" w wannie w nadziei że Olivierowi się przypomni, że pobyt w hotelu all inclusive się kończy. A Wam dziękuję za tak liczne komentarze i że przeżyliście z nami ten 38 tydzień ciąży.

Dobranoc :)

12 komentarzy:

  1. Soniu, nie oczekuj, że zaraz po porodzie brzuch będzie od razu dużo mniejszy; to tak nie działa. macica potrzebuje kilku(nastu) dni, żeby się skurczyć, w czym bardzo pomaga karmienie piersią. więc tak od razu ciążowych ubrań nie wyrzucaj i nie zabieraj sie za zakupy. ciało będzie się jeszcze zmieniać.

    a jeśli pękniesz albo (jak u mnie) konieczne będzie nacięcie i szwy, przez jakiś miesiąc-dwa nie będziesz mogła intensywnie ćwiczyć, bo to wszystko musi się zrosnąć i zregenreować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do terminu rozwiązania, to on też jest umowny. moja córcia urodziła się 5 dni PO terminie

      Usuń
    2. nie oczekuję Kochana, że będzie dużo mniejszy, ale na pewno będzie mniejszy ;)
      choć znam przypadki, które w szpitalu ubierały swoje stare jeansy także skarbie trzymaj za mnie kciuki :))

      Usuń
    3. kiedy Twój synek się urodzi, wszystko to nie będzie ważne, uwierz mi

      Usuń
  2. haha, moja kawka wygląda tak samo! :D mała łyżeczka kawy rozpuszczalnej, pół kubka wrzątku i pół kubka mleka, pyycha :)
    już coraz bliżej, jeszcze trochę i przytulisz synka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam w klubie
      takie kawusie są najlepsze i najpyszniej smakują ;)

      Usuń
  3. Ojjj... jak ja Cię doskonale rozumiem. Co ja nie robiłam, żeby przyspieszyć poród... nie chcę Cię dołować, ani smucić, ale mi nic nie pomogło. Ola urodziła się 7 dni po terminie, uparciuch jeden :)
    Baaardzo lubiłam kiedyś rysować i malować, to jest mega odprężające :)
    A co do INKI to wcześniej nie piłam kaw zbożowych, obecnie pije zbożowe z dodatkiem pół łyżeczki karmelowej czy czekoladowej zwykłej kawy. I też piję pół na pół woda/mleko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już chyba pogodzilam sie z myslą, że przyjdzie mi rodzić po terminie Kochana ;)

      Usuń
  4. Hej kochana :* tez mialam kilka takich chwil ze stalam przed szafa przed wyjsciem z domu i plakalam...juz nie moge sie doczekac az wyrzuce leginsy hehe :) jesli chodzi o kawke to tez nie rezygnuje, ale nie pije tez kazdego dnia. Moja kawa to tez bardziej mleczko kawowe jak kawka :) A moim najlepszym odsttesowaniem i zapomnieniem na te trudniejsze ciazowe momenty jest ksiazka przy zapalonych swiecach, przy herbatce i oczywiscie pod kocem :)

    Buziaki - justyna z instagrama ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje Ci za ten komentarz. milo wiedziec że nie ja jedyna przeżywam to wszystko tak mocno i że są osoby które mają podobnie :):* ściskam mocno

      Usuń
  5. Jedyne z czego nie moglam zrezygnowac w czasie ciazy to wlasnie z kawy, choc raczej mozna ja nazwac bardziej napojem kawowym :) rozpuszczalna z jednej lyzeczki i wieksza ilosc mleka niz wczesniej. Czasem gdy bardzo mam ochote na 2 kubek siegam po bezkofeinowa, niestety nie przepadam za Inka choc w czasie pobytu w szpitalu mi smakowala. Trzymam kciuki za szybkie rozwiazanie :) ja mam termin na 10listopada

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyne z czego nie moglam zrezygnowac w czasie ciazy to wlasnie z kawy, choc raczej mozna ja nazwac bardziej napojem kawowym :) rozpuszczalna z jednej lyzeczki i wieksza ilosc mleka niz wczesniej. Czasem gdy bardzo mam ochote na 2 kubek siegam po bezkofeinowa, niestety nie przepadam za Inka choc w czasie pobytu w szpitalu mi smakowala. Trzymam kciuki za szybkie rozwiazanie :) ja mam termin na 10listopada

    OdpowiedzUsuń